beh, wyrywa mamusce miske (miejsce miski jest w lazience): daj mi miske.
*podaza za matka w kierunku lazienki i spotykaja sie pod drzwiami*
beh wpycha miske w drzwi i siebie za nia: bo ja musze miske odniesc!
mać: ...świnia! *odchodzi w sina dal salonu*
beh zalatwia to co zazwyczaj zalatwia sie w lazience po czym podaza w sina dal salonu za mamuska
beh: masz! tylko ci co maja miske moga wejsc do lazienki! *wrecza mamusce miske*
mać: wariatka... ale chodz, cos ci pokaze
beh: ale ze gdzie, do lazienki? nie moge! nie mam miski.
*mamuska idzie zrezygnowana do lazienki*
beh, patrzy podejrzliwie na talerz: talerze? mamy takie talerze? a skad? *zapytala inteligentnie*
mać: z szafki. *odpowiedziala rownie iteligentnie mamuska*
Ale w szafce nie ma miski, co..?
OdpowiedzUsuńmiseczki na platki na sniadanie sie licza? :P
OdpowiedzUsuń