środa, 27 grudnia 2017

Kolczyczunie

Behe raz na jakiś czas postanawia być marudnym  upierdliwym klientem. Zaowocowało to kolczykami zrobionymi pod specjalne dyktando przez marisella.pl - biżuteria tworzona z uśmiechem.
 Ba, behe nawet została wpuszczona do pracowni i jej sroczej naturze stało się za dość - mogła osobiście pooglądać i wybrać kryształki do kolczyka.
Mari: Przecież to nie pasuje!
Beh: jak nie pasuje jak pasuje
Mari: a ty sie znasz, pf!
Beh: pewnie że sie nie znam! i mam dziwny gust!w dodatku drogi ;P
*wybór dokonany, kolczyki się robią i robią i się zrobiły*
Mari, do swojej kumpeli która nawiedziła pracownie również: no popatrz, przecież w ogóle nie ten styl... 
Kumpela: e tam. Ładne są
Beh: widzisz? dwa do jednego!
Mari, zrezygnowana: wiedziałam że się dogadacie...
Beh: no co, raz na czas ja moge być upierdliwym klientem też. A nie że tylko do mnie...
Mari: nie jesteś upierdliwa tylko dziwna. 
Otóż i rzeczone kolczyki



 

 

niedziela, 17 grudnia 2017

agresywne krzaki

M:...i krzak do mnie strzela!
*Beh wybucha niekontrolowanym śmiechem*
M: no maskowanie takie na czołgu....
Beh, placząc ze śmiechu: kurwa.. "KRZAK DO MNIE STRZELA" ... wiesz ty co, był taki koleś co jak do niego krzak gadal to nową religie zalożył. Wygląd masz już odpowiedni to wiesz...
M: z kim ty się zadajesz.
Beh, kontynuując gupawke: z gościem do którego krzaki strzelają. Krzak... odpowiedział ogniem
M: . tak tak i odleciał w kierunku Moskwy.
Beh, łapiąc oddech: to chciałam  powiedzieć ale nie mogłam XD

czwartek, 14 grudnia 2017

Przemyślenia kobiety informatyczki

"o, firmowy lapek mi zdycha
musiałam go po 3 godzinach pokiziac we wtyczkę żeby zaczął lądować
zupełnie jak z facetem..."
Behe jest bardzo wdzięczna naturze ze ludzie jednak NIE umieją czytać w myślach. No, a przynajmniej współpracownicy i klienci ;)

wtorek, 12 grudnia 2017

robal

Behe, cośtam klacha do telefonu i nagle: łaaaa! . Muszę stąd iść. *do Dara* weź to zabij! *do telefonu*..przepraszam, ale mi pokazali robala.
Dar: no co co, ostrzec cie chciałem!
beh: a weź bo mnie ze stołka zepchnie!
Telefon: pająki pani ma? Spoko, my mamy myszy na Tychach. 
Beh: to dobrze że nie handlujecie serem tylko rurkami.
T: tylko że one włażą do tych rurek.
*chwila gadki o głównym powodzie telefonu i rozmowa skończona*

Dar, do swojego rozmówcy telefonicznego: to pani mi odpali teamviewera a ja pójde zabić robaka bo K. napadł
Beh, po skończonej darowej rozmowie: śmiejesz sie ze mnie?!
Dar, z bananem na ryju: ależ skąd!
Janusz: on się nie śmieje, on ma taką twarz

epilog: Dar z narażeniem życia wywalił robala za okno.

sentenca

Dar: ale widze że do X masz większą cierpliwość
Beh: a bo jak gość dzwoni i czegoś chce to nie pierdoli smutów i wie czego chce. Oraz chce rzeczy które należą do moich obowiązków a nie wynikają z tego że gość jest głupi albo leniwy...
Dar: podoba mi sie ta sentencja. Zapisz mi to ołóweczkiem 'to należy do moich obowiązków a nie wynika z tego że gość jest głupi albo leniwy'. Bardzo ładne. Napisz w inernetach że ja powiedziałem że ładne

Kloczyki

Jak już behe przewinęła te swoje poltorej kilometra zylki z kolowrotkow od Jara to postanowiła wykorzystać nowy nabytek.


czwartek, 7 grudnia 2017

4 Nowożeńcy

Dla znajomych Maći (no i behe w sumie też ich zna, a pana młodego to od swojej wczesnej podstawówki), na ślub formalny. (ślub formalny= państwo młodzi i świadkowie. Tylko)




wtorek, 5 grudnia 2017

"Mój stary to fanatych wędkarstwa..."




...tylko że nie stary a szefu, i nie fanatyk a po prostu wędkarz. Koleje losu sprawiły że behe tymczasowo przetrzymuje wszystkie Jarowe kołowrotki i ściąga z nich żyłki. Znaczy narazie z dwóch, bo tej żyłki to tam jest na kilometry. Tak się kończy robienie oczu kota ze szreka i pytanie 'ej masz jakieś niepotrzebe cienkie żyłki?' No ma. Na kołowrotkach XD I beherit siedzi i nawija je na te patyczki... Bardzo uspokajające zajęcie.

sp... czyli polecenie szefa

Jar, patrzy z przerażeniem jak behe klika: a co ty robisz? Chcesz serwer wyjebać* w X? ZNOWU?!
Beh: TAK!
jarL wiesz co, jest już za 10, idź ty już do domu i nic nie rób....
Beh:"spierdalaj i nie psuj więcej dzisiaj"?
Jar: coś w ten deseń...


*rzeczony serwer wyjebał się wczoraj bo sprzęt odpierdolił jakąś maniane. a behe planowała go TYLKO zarżnąć obliczeniami >:>

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Rozmowa jakich wiele

Szefu nr 2; no co tam?
Beh: y. cokolwiek chciałam to chciałam to 4 godziny temu... teraz już nie pamiętam przecież
Sz: no ale oddzwaniam!
Beh: cudnownie >:> a gdzie ty w ogóle jesteś? będziesz w biurze?
Sz: a na piwie z kolegami... trza sie zagrzać  bo pogoda taka
Beh: to wódke pij nie piwo. Ciepłą!
Sz; ciepłą wódke? oszalałaś? no weź. co ty, na antybiotyku jestem, nie pije
Beh: i co, do biura jedziesz? TY NORMALNY JESTEŚ?
Sz; ale już nie zarażam! bede za pół godziny, czeeeeść.
Beh: do domu jedz!

czyli standardowo Matka Firmy opierdala szefów-pracoholików...