Behe, cośtam klacha do telefonu i nagle: łaaaa! . Muszę stąd iść. *do Dara* weź to zabij! *do telefonu*..przepraszam, ale mi pokazali robala.
Dar: no co co, ostrzec cie chciałem!
beh: a weź bo mnie ze stołka zepchnie!
Telefon: pająki pani ma? Spoko, my mamy myszy na Tychach.
Beh: to dobrze że nie handlujecie serem tylko rurkami.
T: tylko że one włażą do tych rurek.
*chwila gadki o głównym powodzie telefonu i rozmowa skończona*
Dar, do swojego rozmówcy telefonicznego: to pani mi odpali teamviewera a ja pójde zabić robaka bo K. napadł
Beh, po skończonej darowej rozmowie: śmiejesz sie ze mnie?!
Dar, z bananem na ryju: ależ skąd!
Janusz: on się nie śmieje, on ma taką twarz
epilog: Dar z narażeniem życia wywalił robala za okno.