czwartek, 30 kwietnia 2015

Brak umiejętności czytania

Mail:
jak zrobić stany magazynowe na dzień?
odpowiedź:
Uzupełnić filtr "na dzień" na liście "stany magazynowe".

WTF ludzie... behe zastanawia się czy chłop nie umie czytać czy zielony system widzi pierwszy raz na oczy...

środa, 29 kwietnia 2015

dobra luksusowe

Mer: co ja bym bez ciebie zrobił...
Beh: żył w ciszy, spokoju i dostatku?
Mer: eee... ale przecież żyje w ciszy spokoju i dostatku. Nawet podwójnym, bo masz dobra luksusowe których ja nie posiadam.
Beh, zawiesza sie na chwile: .,..cycki?
Mer: No w sumie tez... ale chodziło mi o samochód raczej

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

4 inet

Behe zwinęła wielce paskudny kubek z pracowej suszarki i uczyniła go mniej paskudnym. A przynajmniej tak sobie wmawia :> Próby mycia nie zostały podjęte, zobaczymy jak długo farby przeżyją.



PUSZCZA i food porn

Behomery poszły na wyprawę! Do puszczy niepołomickiej.

 


Beh: Hm, to sosna jest czy świerk?
Mer: chyba sosna, wszędzie rosną...
*idą dwa. dalej*
Beh: hm, a to? to chyba bez jest *niuch* NIE PACHNIE! OSZUSTWO!... to chyba nie bez...
Mer: fotki robisz? bedziesz robić reaserch?
beh: nie... zapyta, Hany co to takiego.
Mer: czyli będziesz robić reaserch :P


 A mówili żeby sie nie opierać....
 Nope, behomery nie umiom w selfiki (to druga próba, bardziej udana niż pierwsza)


TROP! Serio tam naprawdę był ślad jakiegoś parzystokopytnego...

Po wycieczce mieli robić suszi... skończyło sie na jedzeniu szaszłyków grilowanych z biedronki (zajebiste szaszłyki) a suszi powstało na dzień następny. Ale jakie to było ładne suszi! Mer sam zwijał. Behe paciała niektóre kawałki kawiorem. Którego akurat w takiej konfiguracji w ogóle nie było czuć...




niedziela, 26 kwietnia 2015

Straszny garaz

Beh: omg jak tu jest malo miejsca! Strasznie!
Mer:...tata tu swoim autem* parkowal...
Beh:==;;;;;
*SUV zapomnianej marki i modelu, ale jakto SUV duze auto to bylo.

EDIT:
parkowanie to chuj... ale WYJECHAĆ stamtąd i z całego garażu - dramat und masakra. Beherit prawdopodobnie miałaby problem aby wyjechać stamtąd rowerem na raz. Tak tak, skończyło się na wyjechaniu z miejsca parkingowego na raz, ale już aby ustawić się przodem do wyjazdu nie urywając i nie rysując niczego trzeba było powrzucać wsteczny bieg.... (chicho tam wy ludzie  którzy umiecie z samochodem zrobić coś więcej niż jazda prosto i parkowanie po skosie)

czwartek, 23 kwietnia 2015

Co moze Firma

Krzysztof: nie pytaj co Firma moze postawic tobie tylko co ty mozesz w Firmie postawic
Beh: znaczy JA moge w Firmie wiele rzeczy postawic ale byloby to nieobyczajne
Biuro: *lool*
Ktos: a dlaczego idziesz na fajke teraz?
Beh: ach bo sie zawstydzilam...bueehehehehe

środa, 22 kwietnia 2015

zalecenia szefostwa

Behe dzwoni
Beh: no cześć, bo jest 9,50 a ja już mam kupe tematów do obgadania
*usiłuje obgadać owe tematy z Jarem*
Jar: wiesz co, ja sie nie skupie teraz na tym, idz se zapal, odpocznij
Beh: ale ja dopiero do pracy przyszłam!
Jar: to nie wiem, idź spać! Przyjadę to pogadamy :P

niedziela, 19 kwietnia 2015

Tulipan z różami

Dawno dawno temu Behe i Mer wybudowali RZECZ. RZECZ została użyta i powstała perfekcyjnie przecięta butelka. A dziś jej górny kawałek zwany tulipanem zyskał nowy look.





Ze światłem w środku widać jak bardzo Behe nie umie malować szkła. But fear not! To dopiero pierwsze dzieło :>

psi wieszaczek 4 Beksa

Wieszak na psie obroże: the makeing of, reprezentacja dziela oraz wieszaczek wiszący prawie-na miejscu docelowym. Aby zawisł na miejscu docelowym potrzebny ktoś mądry kto a) ma wiertarkę b) umie się nią posługiwać i wywierci dziurę pod kołek rozporowy w ścianie u Eru. Wieszaczek robiony z dykty i 2 cm płyty  MDF co oznacza że jest CIĘŻKI jak na tak niewielką rzecz.


Obrzydliwa dykta z dziurką zaczyna pokrywać się farbami. WIeloma warstwami farb

Wiele warstw farb później - brak dziury oraz schnące artmedium z obrazkiem. No i artystyczna wariacja Behe na temat tego co to jest obramowanie.
 Odczyszczony obrazek i koślawość napisów. Zdecydowanie Behe nie zostanie mistrzem w craftach wymagających finezji a nie siły. Albo umiejętności stawiania prostych liter...
 Beh: dziendobry, macie jakieś odpady?
Pan-Piła-CNC, zatacza szeroki łuk ręką: pewnie, a co pani potrzebuje?
Beh: aaa kawałek CZEGOŚ 25x20 cm do usztywnienia dykty
PPC: a to tu niech pani szuka
*behe grzebie w kartonie wypełnionym ścinkami MDF, po chwili pan dołącza do grzebania. Zostaje znaleziony TEN JEDYNY kawalek*
Beh: o, to chyba ten sobie wezmę *chce odejść*
PPC: pani poczeka, dotnę to pani na taki wymiar jak trzeba
*behe uchachana patrzy jak można ciąc dechy za pomocą jednego palca i macania ekranu dotykowego*
Beh: dzięki. A mogę sobie od czasu do czasu przyjść pogrzebać w śmieciach?
PPC, równie uchachany: pewnie.
 I właśnie po to była płyta MDF. BO WKRĘTY.
 Zdecydowanie Behe jeszcze musi popracować nad definicją tego co oznacza "no, teraz jest prosto". Potem wkręty zostały przepięknie ozdobione aby przestaly wyglądać na wkręty.



  Wszystkie części złożone do kupy i kolejny dowód na to że Behe nie potrafi robić zdjęć rzeczy które są gloss.

Na szczęście jest ktoś kto potrafi - wieszaczek obwieszony piesełowymi obróżkami, foto by Eru.

sobota, 18 kwietnia 2015

Telewizor

Telefon. Dzwoni. Behe 15 km od domu.
Mać: ...a mozesz wylaczyc telewizor u siebie?
Beh: nie,bo ja go ogladam*.
Mać,po dluzszej chwili ciszy:...acha. ale jak skonczysz to wylacz,bo jak ciebie nie ma a ja slysze stamtad glosy to nie wiem czy mam sobie wiecej tych prochow wziac czy co

*teamviewer i 2 calkiem sporzo internetowe predkosci sa lepsze do beheritowego ogladania telewizora niz horizon. A beherit oglada tv glownie uszami.

środa, 15 kwietnia 2015

Pozwolenie

Behe walczy z programem dzielnie acz nadaremnie co owocuje gromkim: CHUJ CI W DUPE!
Kuba, mamrocze: tak na sucho...?
Beh: możesz polizać

wtorek, 14 kwietnia 2015

znowu ci sami

Beh: dobra, to niech im pan powie że o 14,30 mają się wylogować
Pan: ok.
1430 wszyscy siedzą.
Behe zaczyna kopać. Nie dociera, logują się ponownie. Behe zaczyna wypierdalać licencje. Nie dociera, logują się dalej. Behe upierdala serwer sql  i czeka aż dotrze. Dotarło. I można było spokojnie przestawić baze w single_user tak żeby móc zrobić pieprzony backup...

Kwiotki

Kwiatuszki na serwisie. Stoja i pachna. W przypadkiem zajebanej przez kolege (juz nie pracuje z nami) szklanicy. Ot,wiosna we firmie.
Na pierwszym planie zas - proby przemienienia kamienia jakim stal sie pedzel spowrotem w cos z wlosiem na koncu. Ciekawe czy aceton rozpuszcza plastik...

niedziela, 12 kwietnia 2015

Pudełeczko czyli chustecznik

Proces przeistaczania kupy gówna w coś w miare przyzwoitego. Zaczęło się od rozbicia antyramy dawno dawno temu. Ponieważ Behe jest chomikiem vel kobietą to pleckow od antyramy nie wyrzuciła tylko stały i czekały na Dobry Użytek. Ich czas nadszedł w ten weekend.

Pierwsze przymiarki już po wycięciu i sklejeniu dołu, boków i tyłu do góry i klapki. Diamentowe sztyfty grawerskie jakości gównianej - niezastąpione przy wycinaniu otworu na chusteczki. Tarczę korundową udalo się behe połamać. Dobrze że ma ich dużo. Wszelako nie ma takiej rzeczy której nie dałoby się pociąć ręcznym brzeszczotem do metalu.


PRAWIE jak odmierzone :>
Tajne maskowanie 'bo mi piła jakoś tak krzywo poszła'. Klej na ciepło jak zwykle niezastąpiony.

Pierwsze i drugie malowanie nie poprawiły wybitnie wyglądu pudełka. Awansowało z kupy gówna na "kupę".

Nie umiesz ciąć i kleić? Naucz się maskować niedoróbki dostępnymi materiałami. W roli głównej - jakaś tasiemka prawdopodobnie w wieku Beherit, wygrzebana z tony gałganków, które tajemniczo spawnują się w każdym domu w którym jest maszyna i kilka kobiet żyjące tam dziesięciolecia.


  Maskowanie wyszło pro. Naklejanie elementów papierowych ku ozdobie już troche gorzej (miedziana perła to nie jest dobry podkład, za ciemny)
 Na dole widoczna falbanka na klapce. Udaje że klapka jest właściwej długości a nawet bardziej.

 Denko musiało zostać obklejone bo gładka strona dykty czy z czego tam się robi plecki do antyram jest w środku pudełka celem łatwego wsadzania tam chusteczek/pudełek z chusteczkami.




Wiele vidaronu i werniksu później.... Szmatka nasączona lakierem do drewna z wodą przyjęła twardość kamienia. Pudełko już nie wygląda jak kupa tylko jak odpustowe ładne coś. Że szmatka krzywo? DIZAJN TAKI! /me artystka! ;P
Umiejętności posiadnięte na koniec projektu: kleić klejem na ciepło szmatki do "drewna" należy stopniowo. Klejenie dykty do dykty nadal pozostaje tajemnicą, bo zanim człowiek dojdzie do końca z kreską kleju to początek już zastyga. Suszarka okazała się pomocna.
Suszenie dowolnego lakieru akrylowego suszarką mu nie szkodzi jakoś specjalnie, przynajmniej na tak małych powierzchniach a i smrodu w mieszkaniu mniej i praca szybciej idzie.
Cięcie drewnopodobnych materiałów na 20k obrotach jest czasochłonne i nieefektywne. I nadal je podpala, zupełnie jak drewno :> Trochę dykty jeszcze zostało... :>



piątek, 10 kwietnia 2015

Stare i nowe

Mozecie juz zazdraszczac. U gory gigabyte geforce 570 gtx na dole asus strix geforce 970 gtx. Z polpasywnym chlodzeniem. Tak cicho ze behe musi popatrzec na kompa zeby wiedziec ze dziala.

czwartek, 9 kwietnia 2015

Wielki Projekt Szuflady w końcu skończony!

Zaczęło się od złośliwego programu  w którym jedna pani 'popatrzcie jak to można zrobić prosto i szybko'. Tylko pani robiła z płyty wiórowej. Behe szczerze nienawidzi płyt wiórowych i wszelkich ich odmian (mdf, hdf, osb...) więc poszła w drewno. A skoro drewno to frezy, dodatki itp itd... I tak to sobie trwało, 3 miesiące zbierania materiałów, przemyśleń, ba, nawet schemat powstał. Rysunek poglądowy:
Co prawda rysunek był modelem czyde, ale malo ludzi używa sketchupa więc się tu ów model nie pojawi.
No to jak materiały zostaly zebrane to trzeba było zacząć rzeźbić. Pytanie: jak sensownie przenieść design na deche? Odpowiedź: rozpuszczalnikiem. Odpowiedź szczegółowa: ksylenem. Ale najpierw przymiarka gdzie mają być uchwyty.


 Ta wersja była lepsza. 2 powyższe obrazki poza  tym że jeden jest do góry nogami :> różnią się rozstawem....minimalnie :>
 Oba smoki przeniesione
 Dizajn przeniesiony a uchwyt przykręcony.
Drugi smok dostał 'obwódkę'.


 Work in progressm czyli smok numer jeden zwany "łatwiejszym" prawie ukończony. Czemu łatwiejszym? Ano bo drugi był przenoszony 2 razy... otóż przy mazianiu ksylenem czy jakimkolwiek rozpuszczalnikiem celem przeniesienia tonera na to co jest pod spodem NIE należy używać pędzla. W ogóle. Nigdy. Rozpuszczalnika należy używać w liościach niemalże homeopatycznych. Smok numer dwa zwany "brudnym" za pierwszym razem się wziął i rozlal w wielką czarną plamę. Woda, papier, więcej ksylenu i jakoś udało się doczyścić niezagruntowane, surowe drewno. A i tak została szara plama wokoło.
Smok numer 2 skończony i w miare doczyszczony.  A pod spodem widać szarości z nieudanych przenosin designu.


Oba smoki skończone pozują do zdjęcia razem ze swoim protoplastą.
2 deski zagruntowane, 2 polakierowane. Się suszą. Niektóre mają nawet właściwą liczbę warstw lakieru (czyli 2 po obu stronach :>)
Wiercenie i skręcanie desek, rzecz już zaczyna przypominać szufladę.
Dno przykręcone i przymiarka kółek. Przy dnie brała udział cała rodzina: Andrzej przyszedł i ustawił jak ma być ("To ci się przecież musi zlicować z frontem...  jeszcze trochę przesuń... a może na odwrót? No, teraz jest ok. Teraz to trzeba przyłapać na rogach"), Mać zaczęła szaleć z wkrętarką i wiertełkiem (" trzeba było sobie zrobić szablon... tu nie ma miejsca na takie rzeczy! Kurwa, nic nie widzę!") a Behe zostało tylko świecenie światełkiem żeby Mać jednak widziała. Na samym końcu Behe w końcu udało się odzyskać wkrętarkę (bo o ile wkrętarek było dwie, o tyle wiertło rozmiaru właściwego było jedno, drugie udało się złamać) i wkręcić parę wkrętów. I nawet dwa z 4 kółek.
SQL jak małe dziecko - wierci się, wkręca się a on zwyczajnie wziął i zasnął.

Szuflada z zawartością. I tylko jeden problem pozostaje - łóżko jest za niskie o 2 milimetry.... =.= But fear not! Jest klej na gorąco, glue gun i deska którą wystarczy przyciąć i podkleić do nóg łóżka. Behe się zarzeka że kiedy ściągała wymiary (tak, kółka zostały doliczone) to powinien zostać centymetr miejsca. Nie został. Behe podejrzewa że dywan się uklepał podstępem albo nastąpiła inna tajemnicza przyczyna. Bo przecież to że początkowy pomiar wysokości łóżka był chujowy jest ABSOLUTNIE NIEMOŻLIWE >:>
Jedyny trup całego progresu: wiertło uniwersalne no 2. 

Pare nurtujących pytań które pojawiły się in progress, kiedy behe zadawała pytania Wiedzącym jak w ogóle pracować z drewnem. M in. dlatego dno jest jednak z płyty meblowej (mdf) mimo że Behe jej szczerze nie cierpi.
"Przecież takie można kupić"
- owszem, można, ale nie w takim wymiarze. Największe znalezione miało 100x90 cm. 
"Ty sobie policz koszty, bo mi takie zabawy to drożej wyszły niż jakbym poszedł do sklepu i kupił"
- ano wyszły ci, bo robiłeś coś zupełnie innego. Tu największym kosztem były deski - 75 zł z przecięciem w castoramie i mdf za zł 16, w zaprzyjaźnionej firmie (nasz klient), też z docięciem. Wkręty... koszt wkrętów jest niepoliczalny gdyż behe popadła w lekką manię kiedy je kupowała i ma ich tyle że może zbudować niewielką szopkę. W sumie do skręcenia zostało wykorzystanych koło 20paru wkrętów 3,5 x 40 mm. Na wagę. Kółeczka kosztowały 1 zł za sztukę. Uchwyty to coś koło 26zł. Puszka Vidaronu bezbarwnego, trochę papieru ściernego i kostka ścierna które były kupione na zasadzie 'potrzebne mi to do mojej skrzynki' paręnaście zł.
"tobie to sie nudzi"
- No właśnie nie nudzi :> Ta dłubanina to coś czym można było zająć myśli w nocy. Coś co było/jest Behe bardzo potrzebne.
"Masz za dużo czasu?"
- e tam, skręcenie desek to jakieś 30-60 minut (bo i haz no idea what i'm doing) pewnie ktoś kto ma większą władzę nad wkrętarką zrobiłby to szybciej. Najdłużej zajął front - jakieś 6h z czego 5 to rzeźbienie.