piątek, 28 lutego 2014

dogadali sie

behe: jezusmarja NIEDOWIDZE
kuba: to moja babcia miała...KATARAKTE.
janusz: kartotekę?

Na sucho

siedzą żreją kabanosy.
kuba: a ja to tak na sucho???
behe, macha do kuby musztardką: mówiłam ci o musztardzie. co prawda mówiłam że ci nie dam musztardy....ALE MÓWIŁAM!

exactly

stoją i palą. Kuba bije sie z rozporkiem
behe, popatrując katem oka na kube: dziwnie wyglądasz...
kuba, zwalczając wrogi rozporek: CHUJ!
beh: NO WŁAŚNIE :P

czwartek, 27 lutego 2014

serwis rajders

kuba, krzycząc do szafy: śleeedzie do LPTA potrzebuje!
janusz: ja mam przy namiocie, chcesz?
beh: a czym bedziesz namiot...ośledziowywał?
janusz: SZPILKAMI!
beh: a masz szpilki? takie ukradzione żonie się nie liczą!

łamiąca wiadomość:
Kuba odnalazła jednego śledzia.

kto wie?

janusz, macha prockiem: kto wie, co to za procek?
beh: ja wiem ja wiem! kwadratowy!
janusz, z mordem w oczach: tak k... DREWNIANY!

riposta

behe skończyła rozmowę pt. "nie proszę pani, tego się zrobić nie da a ja nie mam władzy żeby przepisać cały program"
behe, po pieczołowitym odłożeniu słuchawki: AAAAAAAAAAAA!!!!!!!!KURWAAAAAA!!!!
Mija chwila potrzebna na to żeby biuro znów mogło oddychać w spokoju - jak behe sie drze to a) nie da się nie słyszeć b) nie należy podchodzić.
kuba, tyrpie behe: nie złość się... złość piękności szkodzi
beh: taaa, a ja nie mam czym szastać nie?
kuba: yh, chciej kobiecie coś powiedzieć, pocieszyć... to ci walnie riposte...

czarna dziura która jest niebieska

*kuba popsuł pande radiem. akumulator nie polubił całej nocy grania. trwa akcja "uratuj pande, odpal dizla na kablach"*
kuba: takie dobre kable! to zostawcie te kable w mojej pandzie, jakbym znowu radyjko zostawił na noc...
beh: NIE! jak do ciebie do pandy sie cokolwiek wsadzi to już nie wraca!
kuba: jak to nie wraca, przecież przyniosłem! *machanie w kierunku półeczki na której są RZECZY*
beh: taaa.. przyniosłeś... a co w zasadzie przyniosłeś?
kuba: no śrubokręty przecież?
beh: a po jakim czasie?
kuba:...po 3 miesiącach. ale co byś ty jeszcze chciała?
beh: MŁOTEK
kuba: a młotek to ja mam sw... firmowy...
beh: kuba, każde twoje słowo tylko potwierdza moją teorię :P

środa, 26 lutego 2014

skaner

Dar, bawiąc się skanerem* ręcznym: i to to skanuje dobrze?
Jarek:L zajebiście
kuba, wchodząc do gabinetu na te słowa: co to? będziesz małego skanował?
beh: taa.. takiego rozpłaszczonego
Dar, wymachując do kuby skanerkiem: Kuba, ale to lupy nie ma
*Kuba zaczyna uciekać*
Jarek: Kubaaa ale to nie jest mikroskop!


takie ło: MOBILNY SKANER RĘCZNY MEDIA-TECH MT4090

płytka. almost.

kuba: była taka płytka...PYTKA
beh: pytka?
kuba: pytka. ty wiesz co można z pytką zrobić?
beh: JA wiem, a ty?:>
kuba, po chwili namysłu:... a ja tylko oglądam
beh: to nie świadczy dobrze o tobie...

pogadali

kuba szturcha kompa. i gada do siebie. tudzież śpiewa. rzecz nieustalona...
kuba: asere he... ha...
beh: co?
kuba, kontynuując swoją wersje śpiewu: de he... aha
beh: aha.
*zapada cisza. lecz nie na długo*
kuba: a czy ktoś wie gdzie w tym jebanym systemie jest...
beh: ale co?
kuba: bo ten gość to taki mieszacz.
beh: ale czego szukasz?
kuba: za dużo miesza...
beh: hm, jak już zaczniesz mówić do mnie to wystrzel race czy co
kuba, kontynuując gadanie do siebie: gdzie to... magdaK
beh: CZOŁGI!

piątek, 21 lutego 2014

doczego?

kuba, ziora w papierek: a co to takie bułeczki?
beh: pączki
kuba: pąąączusieee?
beh: nom, donaty
kuba: do czego?

Brainfuck

nie ogarniam... pisze do behe klient. A, dajmy mu, że JEGO klient (B) ma jakiśtam problem (problem oczywiście opisany na zasadzie "ojej zjebało się") z fv elektroniczna od A. Behe sprawdza co może po tym opisie i z tej strony wszystko ok. No wiec A dzwoni do behe żeby się skontaktowała z B. Po krótkich przepychankach słownych zostaje wysłany mail do B przez A. 3 minuty później A pisze do behe znów, że B nie będzie żadnych maili pisać (no bo poco OPISAĆ problem, pokazać screeny skoro można pokrzyczeć do słuchawki) i żeby behe zadzwoniła. No to dzwoni. B kompletnie nie słucha co się do niej mówi, wyłapuje tylko słowa-klucze ("dej mejla"), ale przynajmniej problem zostaje opisany tak że behe może zrozumieć że ks-apteka ma problem z zobaczeniem ze 23 to 23 a nie 0 (hint: ks-apteka to coś, co każdy u mnie w firmie widział jedynie w aptece patrząc pani farmaceutce w monitor):> Behe otwiera ta fv elektroniczną gdzie jak wół napisane jest 23. Tak jak ma być napisane. W takim miejscu w jakim ma być napisane. Ponieważ pani B zaczyna pieprzyć od rzeczy behe pyta o to kto ją obsługuje od strony informatycznej. Trwa proces myślowy. W końcu B tonem jakim się oświadcza, że oczywistość jest oczywista, stwierdza że kamsoft [tu-wstaw-nazwe-miasta]. Behe tytanicznym wysiłkiem powstrzymuje radosny i równie oczywisty w tonie okrzyk w stylu "zajebiscie! nawet nie wiem gdzie jest to miasto". Zamiast tego prosi o numer telefonu do człowieka - C. C stwierdza że nie ma pojęcia co się dzieje i że sprawdzi jak dostanie plik. Plik i krótki opis problemu dostaje po 20 sekundach (w CC oczywiście maile do A i B), po czym oświadcza że sprawdzi dopiero w poniedziałek. Chwilę pozniej B dzwoni do behe i po usłyszeniu że pan C sprawdzi dopiero w poniedziałek zaczyna dywagacje o zwróceniu towaru jakby nie mając świadomosci że behe jest kompletnie inną firmą i takich decyzji podejmować nie może. Bo prościej jest wozić towar w te i wewte zamiast albo go odłożyć na magazyn i nie sprzedawać póki sprawa się nie wyjaśni, albo klepnąc tą fakturę z ręki (B oczywiście dostała FV w pdfie, formacie kamsoftu ORAZ na papierze).
I behe tak siedzi i klnie bo ma niejasne wrażenie że w ogóle nie powinno jej być w tej konwersacji. Albo konwersacja powinna się zacząć od pana C wysylającego opierdalającego maila że plik jest zjebany i _jak_ jest zjebany.

czwartek, 20 lutego 2014

jak chcesz

zza ściany zaczynają się wydobywać jakieś straszliwe dźwięki
Janusz, do dzwięków: TIKU TIKU LALA LAAA!
beh, z przerażeniem w głośie: mam cie ratować czy dobić?
janusz: jak chcesz...

tyle lat a nie nawykł do IT

Marek, nachylając się konspiracyjnie do Darka: wiesz co, ja bym sobie wziął od ciebie to by masz dłuższy...
Dar, łapiąc się za strategiczne elementy swego jestestwa: NIE! NIE ODDAM!
Marek, letko speszony tą reakcją i behe pokładającą się ze śmiechu: ...ale przedłużacz...

to było wczoraj. a dzisiaj:

Dar: no bo Maaaarek chce ode mnie pożyczać
beh: no jak masz dłuższego to co sie dziwisz
Dar: ale ja mu nie pożyczę... i juz pewnie jestem na fejzbuku
beh: nie, nie jesteś, ale dzięki że mi przypomniałeś :P

dobrze wychowany szef

beh: a ja sobie zrobiłam taki fajny pliczek do importowania wszystkich cech od FEXa
Jarek: bardzo się cieszę że sobie takie fajne rzeczy robisz.
beh:znowu nie zrozumiałeś co do ciebie powiedziałam?
Jarek: ...ale się bardzo cieszę!

środa, 19 lutego 2014

przysłowie

Dar: gdzie dwa robiom, tam dziewice lecom
beh: jakie dziewice? za czym?
Dar: za mundurem!

ściana

kuba:...i jak stukniesz paluszkiem to usłyszysz echo. albo nie.
*beh zaczyna rechotać*
beh: jaki absurd. dzwoni do ciebie informatyk i każe opukiwać ściany
kuba z bananem na ryju wchodzi na serwis
beh: czy ty właśnie kazałeś żonie puknąć ścianę?
kuba: TAK.
beh: faaaajnie taką żonę mieć.
kuba: no, puknie ściane jak ją poproszę.

dziury

*kuba z dumą demonstruje swoje dzieło*
marek: a to te dziurki cośmy w akszonie oglądali?
beh: czekaj czekaj, ale to na akszonie teraz dziurki sprzedają?
marek: nie nie
kuba: taaak, marek sobie chciał gumową lale kupić.

Czyli ile radości może spowodować wiercenie otworów technologicznych w routerze

oczy

beh: ej, telefon do mnie przestał głupio mrugać
Kuba(tak, bez spacji): booncisienaoczypaczy
beh, po wstawieniu spacji w slowo kuby: phhh, ale na które?



urząd

*Dar wydłubuje od behe monety*
behe: a dzie ty jedziesz?
Dar: na powstania warszawskiego
behe: aaa to na ten parking tam
Dar: noo, z 15 minut mnie nie będzie
beh: HA, jedziesz tam o 12 i WYDAJE ci się że cie nie będzie 15 minut?
Dar: tak, 15 minut max mi to zajmie
Beh: 15 minut w urzędzie? naiwniak.

i znów dowalił

*toczy sie jakaś żywa dyskusja*
Dar: K, ale pomyśl sobie, jakbyś ty była informatykiem...
beh: . . .
Dar: i znowu mnie masz...
Beh: a KIM według ciebie jestem?XD
Dar: yy...
beh, przerywając gorączkowe rozmyślania: tak tak, i teraz Darek biegnie do domu sprawdzić co behe ma napisane na umowie
Dar: no chodziło mi o to że jakbyś była...
beh: ty już nie brnij w to dalej, po prostu omiń to pytanie :P

poniedziałek, 17 lutego 2014

leczyciele

beh: januszu, to ty jedziesz za mną żeby mnie bronić własną piersią przed głupimi pytaniami?
Dar: ale czyją piersią?
beh: hę?
Dar: no czyją piersią ma cie bronić?
beh: no swoją, moje bolą
Dar&Janusz&Marek chórem: trzeba pomasować!
beh: ...tylu leczycieli...

zgroza

beh: ...wiesz co, ja będę chciała w K zainstalować wersje 10*
Jarek, odwracając głowe niczym regan z egzorcysty, z przerażeniem w oczach: ale czemu?
beh: bo korekty te te wiesz które. one są tylko w 10
Jarek, z rosnącym przerażeniem: aa... kiedy?
beh: jak mi P. przyśle zrekompilowane dodatki XD
*jarkowe przerażenie ulatnia się w mgnieniu oka*
beh: hyhy, to właśnie chciałeś usłyszeć?
Jarek: tak. jak tylko sobie to załatwiłaś to działaj

*tej wersji nie ma dostępnej dla szerszego grona odbiorców, i nawet producent mówi żeby używać tego z najwyższą ostrożnością

piątek, 14 lutego 2014

co by zrobili

behe dziubdzia jakąś analizę na 300k wierszy w excelu, kawałkiem mózgu myśląc o tym jak przerobić kod DLLki
kuba: no chooodź mi przerób tego XMLa... bede tu stał póki mi nie przerobisz!
janusz: k! chodź mi pomóż bo mi sie już się mózg przepala
behe wstaje, macha łapami: CHŁOPY! CO WY BYŚCIE BEZE MNIE ZROBILI?!
janusz: hoho, a cobyśmy zrobili z tobą..

co tu sie dzieje!

Kuba, zwracając się do Michała który siedzi tyłem do całej akcji: ty widzisz co tu sie dzieje przy piątku?
Michał, nie odwracając się: co, malowanie paznokci?
behe, kończąc zaprawki lakiernicze na ostatnim pazurze: nie musi widzieć, wystarczy że czuje...
Kuba: no pięknie, pięknie...

czwartek, 13 lutego 2014

wyrwane z kontekstu

kuba:jak to jest nieprawidłowe! dziewięć dupa de sześć chuj.. ce bee... jak babsztyl, nie osiem

jednym słowem: wpisywanie klucza do windowsa :>

kabanos i kuleczka

behe siedzi z kawalkiem kabanosa w zębach. w IT. Kobieta. Z długim przedmiotem wystającym z ust.
Kuba, z umsmiechem dookoła głowy: ja ci nie bede mówił jak ty z tym kabanosem wyglądasz
beh: NIE MÓW. wystarczy mi twoja mina...
*chwila ciszy*
beh: A GDZIE JEST MOJA KULECZKA?!
kuba, krztusząc się wodą ze śmiechu: jaka kuleczka... tam gdzie położyłaś
beh: no kuleczka którą w ciebie rzuciłam.. co sie smiejeeeesz! zgubiłeś kuleczkeeee!
następują próby wypatrzenia (sporej) kuleczki na podłodze. W między czasie wzrok behe i kuby pada na coś co zwisa z kuby. Klucze. Na sznurku. Kuba usiłuje się wyplątać z owych zwisających kluczy a behe ryczy ze smiechu
Kuba, rycząc ze śmiechu również: ja już muszę do domu iść! tak się nie da!

Klucze zostały wyplątane i przestały zwisając grozić uszkodzeniem istotnych (przynajmniej z punktu widzenia kubowej żony i jego samego) elementów Kuby.

co robić

behe, cooo ja mam im zrobić w tym [firma]
kuba: ja ci powiem!
beh: nie... nie możemy wysadzać stuletnich kamienic na kazimierzu...
kuba: DROP DATABASE

brak jednego małego słówka a tyle radości

kuba: CHUJ MIE BOLI!*
behe wybucha śmiechem: i co, mam ci jakoś pomóc czy co?XD

standardowym okrzykiem bojowym jest "chuj mnie TO boli"

środa, 12 lutego 2014

ciężka noc

Dar:... i jestem tak zmęczony po nocy jakbym z pracy wyszedł
*porozumiewawcze spojrzenie między Januszem i behe*
Dar: nie że po całonocnym seksie tylko po PRACY!
beh: nu, po seksie byś był ...mniej wyjebany :>
Dar: tak!... cokolwiek znaczy to słowo...

nie krzycz!

Przychodzi Kuba i niesie pudło. Staje obok behe.
kuba, kladzie pudełko niedaleko behe: ja to pudełko wezme... na przeprowadzkę....
behe patrzy. a nawet PATRZY
kuba, wychodząc: NIE KRZYCZ NA MNIEEE!

poniedziałek, 10 lutego 2014

ludzki pan

*behe wyłania się zza budynku*
kuba: a gdzieś ty tam była?
beh: w śmietniku!
kuba: trza było mówić, bym ci kupił bułeczkę...

piątek, 7 lutego 2014

Autoresponder

behe się dziś obija. Znaczy postanowila pohasać po lekarzach. No i trza o tym społeczeństwo poinformować. Otóż i powstał autoresponder co ma tylko jedną wade - nigdzie nia ma napisane że to autoodpowiedź :>

"Sprawy zwłoki niecierpiące wygnały mnie na rubieże, lecz nie lękajcie się dobrzy ludzie, powrócę w poniedziałek! Gdyby jednak zaatakowały waszmościów i waszmościanki smoki jakoweś czy inne potwory, odczyńcie czary nad magicznym pudełkiem aby kontakt z zamkiem moim nawiązać, imć Januszowi problem przedstawić:
12 xxxx"

środa, 5 lutego 2014

stoi czy nie

kuba:...i coś obalimy
beh, pokazuje na flaszkę wiśniówki stojąca pod kubusiowym biurkiem: no! tam stoi
kuba: mi nic nie stoi.
beh: eeetam, ze dwa razy stanęło...
kuba: hmpf, jaka dociekliwa...

cięzkie życie


kuba, biedzi się nad jakimś problemem:... k... możesz jeszcze?
beh: no jeszcze mogę....
kuba: ale podejść.
*behe idzie, patrzy na kubusiowy problem, następują próby rozwiązania*
beh: eee, idę stąd. drukarka* na mnie dzwoni...
michał: a jak się ją odbiera? Pewnie skaner trzeba otworzyć?
marek: wideo-konferencja to jest, twarzą do lustra
beh: tak, to pewnie Janusz dzwoni na drukarkę!

*w zasadzie to kombajn: fakso-skanero-kopiarko-drukarka. porządna rzecz. i wydaje ćwieki jak telefon.

wtorek, 4 lutego 2014

poniedziałek, 3 lutego 2014

problem solved

*trwa rozwiązywanie dramatu pt. behe podarły sie jedne z ulubieńszych spodni*
beheroot
bez szlufek?
to gdzie ja klucze przypne?
do cipki sie nie da xd
eruntale
do dupy!
xd
ten nasz wyrafinowany humor

Nowatorski sposob sciagania spodni

I czlowiek tak stoi i mysli czemu mu w jedna nozke zimniej...

napisać?

beh: ej moge im wypisać DWADZIEŚCIA godzin za to?
Jarek: O_O a co ci tyle zajmuje
behl nie, fizycznie mi nie zajmuje tyle, ta reszta to jest moje wkurwienie na dane...
Jarek: eee.. no to nie...

Prezencik

Ciocia a to dla ciebie! - rzeklo male, slodkie blad cos,noszace takie samo nazwisko jak Kuba,siegajace behe do pasa mniej wiecej.
Beh:...aha...aaa co to jest?
Rozalka:FOKA!

jesteśmy popsuci

Kuba: ty jaki jest adres do X?
beh: 120.251 albo 250
Kuba: ADRES KURWA NORMALNY! ULICA! Pacz... powiesz informatykowi "adres" to ci IP poda...

o uszatku i komputerach

telefon. dzwoni. ale prywatny więc nie wzbudza agresji.
*toczy się rozmowa między behe a jej tatuśkiem nt Uszatka (citroen c2, dla niezorientowanych)*
ociec: no i co z tym autem?
behe: ono mnie nie lubi. jak mamuśka jeździ to się kontrolka nie zapala.
*tu następuje opowieść jak behe w zasadzie jeździ*
behe: ale coś zepsułam ze światłami chyba... bo wsiadam, one się zapalają, ale jak ruszam to gasną ALE jak wjeżdżam do tunelu to sie zapalają z powrotem
ociec: ale to tak ma być. to jest auto wyprodukowane na Europe a nie wszędzie jest obowiązek jeżdżenia na światłach cały czas, więc w dzień będą gasły na ustawieniu automatycznym
behe: ...to się na pewno da zhakować!
*ociec wybucha śmiechem, kończy rozmowę ale przed rozłączeniem słychać jeszcze jak chwali się potęgą umysłu swojej córki swoim kolegom (a wszyscy jak jeden mąż znają behe osobiście ORAZ są likwidatorami technicznymi)*