sobota, 25 listopada 2017

'Czysta' robota

Wczoraj beho-firma przeprowadzała klienta. Takie tam, wynieść parę kompów po schodach, ściągnąć 2 serwery i UPSa z 2metrowej szafy... wyczyścić to wszystko z 10letniego kurzu i pyłu... a potem podpiąć na nowym miejscu oczywiście czołgając się po podłodze przy okazji robiąc jakieś dziwaczne wygibasy żeby nie rozorać pleców półką pod klawiaturę (kto raz przywali porządnie w to to już zawsze będzie choćby gębą po podłodze szorował byleby być z daleka od tych kantów). Także i pompki i przysiady i zapierdalanie po schodach w te i wewte jakiś milion razy bylo. Stary big-towerowy serwer Behe odkurzala z 10 minut - spod kurzu nie było widać tranzystorów na płycie (ciekawe czemu nie działa od 3 lat ten serwer >:>). Potem kolega Michał jeszcze go przedmuchiwał kompresorem przez kolejny kwadrans. Cudnych tekstow było coniemiara
Behe, podchodzi do Dara: ej, ściągneliśmy starego terminala z szafy... stary co tam sie dzieje!
Dar, kierując w behe dysze kompresora i 'strzelając' raz: widze...
Beh, rozkladając ręce na boki: no dobra, dmuchnij mnie. 
...i tak oto szef odkurzył pracowniczkę.
Już na nowym miejscu, Behe pomału zaczynał się mózg wyłączać pod wieczór.
Ktoś, do behe stojącej bez sensu na środku pomieszczenia z kablem w rece: co robisz?
Beh, budząc się z letargu: aaa... ide pod biurko ciągnąć druta. 

Jakby się komu wydawało że praca informatyka to czysta, spokojna niewymagająca robota:
Pół rąk jest czystych, bo noszenie rękawiczek siłowniowych ze sobą przyniosło wymierne korzyści w postaci niepoharatanych dłoni.

Fachowa 'szafa serwerowa'. Tak, na gorze jest serwer rackowy, pod nim deski z 2 palet stojące na kurewsko ciężkim towerze a obok niego UPS. Z plątaniny kabli widocznej po lewej behe wydobyla zapomnianego switcha i groźnie wyglądający przedłużacz. A to na czym to wszystko stoi to 2 metrowa szafa pancerna. Przynajmniej było się czego złapać...
Fajna sprawa taka przeprowadzka ale jakby behe miała na tym na życie zarabiać to umarłaby z głodu bardzo szybko bo bardzo szybko by z takiej roboty zrezygnowała. Sobota upływa pod hasłem 'dzizaskurwajapierdole moje kolana i kostki' oraz 'czuje sie jak człowiek z ciężką grypą' (z okazjonalnym mokrym kaszlem).

A czemu w ogóle firma zajmująca się obsługą  _informatyczną_ innych zajmowała się czymś takim? Bo ONI by ten cały 10 (czy15)letni kurz przewieźli na nowe miejsce albo zjebali połowe sprzętów próbując je wyczyścić i zapakować na auta (my wiemy czym można rzucić a czym nie, co może być na górze, co może się telepać i jechać zapakowane po skosie).


wtorek, 21 listopada 2017

banan

Dar: zrobiłaś jej tą fakture?
Beh, patrzy zmęczonym wzrokiem: tak...
Dar: noooo widzisz... chce widzieć banana na twojej twarzy!
Behe na te słowa przykłada banana leżącego na biurku do policzka i obraca się do Dara z grobową miną: może być?

czwartek, 16 listopada 2017

Pekin?

Nie. Kraków. I nadal behe będzie twierdzić że żadnego smogu nie ma a to jest tylko mgła. (Dla tych co wiedzą: okolice Rybitw i s7)





To samo miejsce podczas ładnej pogody: https://goo.gl/maps/4YT5uPp5DkC2

środa, 15 listopada 2017

Banda inwalidów daje sobie dobre rady

Behe, siedzi skwaszona przed monem:... i RYJ mnie boli! [rzecz dzieje się wponiedziałek, w zeszły czwartek behe wyrwa;la sobie trzonowca o czym cała firma wie]
Jar: to utnij se palec! *wychodzi utykając lekko*
Jar: a mnie kurwa boli palec
Beh: to wyrwij se zęba!
Jar: no! tośmy se poradzili

środa, 8 listopada 2017

Marketingowiec

Telefon. Dzwoni:
Janusz odbiera, a że druga osoba wyjątkowo głośna to wszystko słychać:Halo?
T: DziendobryJestemDzwonieZIdeabankuczyPanJestosobadecyzyjnawfirmie
*Behe kiwa energicznie głową żeby Janusz powiedział że tak*
J: tak, a w jakiej sprawie?
I: chciałabym panu przedstawić darmowe [*cośtam cośtam o inwestowaniu czy finansowaniu*]
J: nieee, proszę pani... my to żyjemy jakby to powiedzieć z dnia na dzień
Beh, drąc mordę: tak! jesteśmy biedni! tynk ze ścian leci, z sufitu! żarówek nie ma!
*telefon milczy*
Janusz, budząc panią ze stuporu: Mmm, tak, podziękujemy
T: [standardowa formułka pożegnalna]
Janusz, patrzy na behe ze śmiechem: wariatka.
*behe rechota*
J: Ale zamurowało babę...
Beh: i dobrze, więcej nie zadzwonią
J: tak, pewnie pomyśleli że dodzwonili się do jakiejś firmy szaleńców.

piątek, 3 listopada 2017

Problemy adminów

Dar: bo Jar to chce takiego usera co to sobie tylko może zamontować i odmontować
Beh: ale to taki zwykły user to może zrobić?
Dar: ja nie wiem...
Beh: no ja też nie... nigdy nie byłam normalnym userem....
Beh, rzucając głową i wywalając język: tylko zawsze takim lekko popierdolonym